Wszyscy robią bożonarodzeniowe sesje, robię i ja. Padło na moją ukochaną weterankę Betty, na tę okazję ubraną w nieswoje ciuszki. Fotki niestety nie są szałowe jakościowo, chociaż i tak to, co zaraz zobaczycie, przeszło pewną selekcję. Mimo posiadania aparatu od ponad 3 lat ciągle nie mogę rozgryźć pewnych jego opcji i dojść, jakby tu ustawić lampę i inne rzeczy, żeby łapało i światło i ostrość, niezależnie od tego, czy jest coś czerwonego na widoku czy też nie.
Dwie fotki pojawiły się już w temacie ze świątecznymi zdjęciami na lalkowym forum, ale śmiem twierdzić, że nikt ich tam nie zauważył.
Ubranko złożone z tego, co znalazło się w mojej skromnej kolekcji ubranek, posiadanych jeszcze z czasów dzieciństwa. Betka buciki ma swoje własne, sweterek dostałam od kuzynki razem z paroma innymi ciuszkami i pewną sympatyczną anonimową lalką (którą kiedyś będę musiała w końcu pokazać) i mniemam, że to ręczna robota, zaś spodenki to jeden z moich nie za bardzo udanych niegdysiejszych wykwitów krawieckiego artyzmu, udziergane z resztek po skróceniu moich własnych spodni i chyba na jakąś mniejszą lalkę (Skipper?), bo pannie Teen z trudem weszły na tyłek :P
Zresztą to nie jest chyba takie istotne. Lala jest piękna sama w sobie na tyle, że wyglądałabym rewelacyjnie nawet w kreacji z worka po kartoflach.
P.S. Aukcja, na której ostatnio wojowałam wygrana, teraz tylko czekam na przybycie laleczki. Kto doczytał na forum, ten wie, kto to, a kto nie doczytał... No cóż, musi czekać na wpis tutaj :D