Nuda. Stagnacja. Nihil novi. Żadnych lalkowych ni okołolalkowych zakupów od pół roku, w lumpach posucha, pudło z całym zbiorem Basiek i pochodnych kurzy się w kącie. Potrzebuję chyba jakiegoś solidnego kopa w postaci megaznaleziska albo sporej weny na szycie, żeby cokolwiek z tym zrobić.
Tylko w witrynie Galerii Karkonoskiej nowa lalka. Tak jakby, bo to ten sam model Murzynki od Nines Artesanals D'Onil co poprzednio, tylko w innym wariancie ubranka.
Ale jest ładna. To dostatecznie dobry powód, żeby się tutaj pojawiła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nines Artesanals D'Onil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nines Artesanals D'Onil. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 listopada 2014
wtorek, 29 lipca 2014
Na wystawach, na witrynach
Sezon ogórkowy w pełni, mnie zajmują kompletnie inne rzeczy niż lalkowanie, ale blog musi jakoś żyć. Dlatego dzisiaj szybciutko para ciekawych egzemplarzy na zdjęciach znalezionych na dysku podczas zgrywania fotek.
Sympatyczny chłopczyk w stroju ludowym - niestety, za żadne skarby nie pamiętam, z którego regionu - spotkany jako rekwizyt zdobiący jedno ze stoisk podczas targów turystycznych Tourtec w maju (dokładnie to 10). Ubranka zapewne wykonano ręcznie i w dodatku zapakowano w nie całkiem urodziwą lalkę. Aż miło było przystanąć i popatrzyć.
Niestety pierwotna tożsamość tego panicza nie jest mi znana - może ktoś poznaje?
Tę panienkę (która, jak widać, jest lalką z własną lalką :D) zobaczyłam zaś w witrynie Galerii Karkonoskiej. Czarnoskóre laleczki za moich czasów były rzadkością - sama miałam tylko jedną, odziedziczoną po starszej kuzynce - i chyba dlatego do tej pory tak bardzo zwracają moją uwagę. Nie dość, że jest wyjątkowo urocza, to jeszcze skrywa sympatyczną niespodziankę, którą odkryłam przy oglądaniu zdjęć na komputerze i rozszyfrowywaniu napisów na metce: panna jest na baterie i dzięki temu po naciśnięciu brzuszka śmieje się. Dzięki temu również jej pochodzenie przestało być tajemnicą. Lalka pochodzi z Hiszpanii, z fabryki Nines Artesanals D'Onil, która produkuje różnorakie modele takich słodziachnych bobasów. Ta musi być jedną z jakiejś większej serii, bo udało mi się znaleźć w Sieci sporo zdjęć takich samych, aczkolwiek ubranych w nieco inne stroje.
Gdybym była małą dziewczynką, na pewno byłabym wniebowzięta, gdybym dostała taką dziewuszkę w prezencie. Chociaż w sumie... gdybym była teraz dużą dziewczynką, która ma sporo kasy i duuuuużo miejsca, chyba też bym nie narzekała ;)
Sympatyczny chłopczyk w stroju ludowym - niestety, za żadne skarby nie pamiętam, z którego regionu - spotkany jako rekwizyt zdobiący jedno ze stoisk podczas targów turystycznych Tourtec w maju (dokładnie to 10). Ubranka zapewne wykonano ręcznie i w dodatku zapakowano w nie całkiem urodziwą lalkę. Aż miło było przystanąć i popatrzyć.
Niestety pierwotna tożsamość tego panicza nie jest mi znana - może ktoś poznaje?
Tę panienkę (która, jak widać, jest lalką z własną lalką :D) zobaczyłam zaś w witrynie Galerii Karkonoskiej. Czarnoskóre laleczki za moich czasów były rzadkością - sama miałam tylko jedną, odziedziczoną po starszej kuzynce - i chyba dlatego do tej pory tak bardzo zwracają moją uwagę. Nie dość, że jest wyjątkowo urocza, to jeszcze skrywa sympatyczną niespodziankę, którą odkryłam przy oglądaniu zdjęć na komputerze i rozszyfrowywaniu napisów na metce: panna jest na baterie i dzięki temu po naciśnięciu brzuszka śmieje się. Dzięki temu również jej pochodzenie przestało być tajemnicą. Lalka pochodzi z Hiszpanii, z fabryki Nines Artesanals D'Onil, która produkuje różnorakie modele takich słodziachnych bobasów. Ta musi być jedną z jakiejś większej serii, bo udało mi się znaleźć w Sieci sporo zdjęć takich samych, aczkolwiek ubranych w nieco inne stroje.
Gdybym była małą dziewczynką, na pewno byłabym wniebowzięta, gdybym dostała taką dziewuszkę w prezencie. Chociaż w sumie... gdybym była teraz dużą dziewczynką, która ma sporo kasy i duuuuużo miejsca, chyba też bym nie narzekała ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)