Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK: Zoe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK: Zoe. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 maja 2013

Zoe w folii

Z braku innego pomysłu (jak i konkretnych propozycji w kwestii skanów) będą zdjęcia lalek. A właściwie to jednej. Tej najmłodszej stażem i chyba jedynej z tych kupowanych "na stare lata", która z premedytacją dostała własne imię.

Zojka nadal odpowiednich ubrań nie posiada, stąd pozuje w czymś, co elementem stroju kiedyś się może stanie. Wpadł mi w łapki ten kawałek folii przypadkiem, ale od razu przypomniał mi o jednym z kostiumów, do którego się nada chociażby z tego względu, iż to na pewno ten sam materiał. Eh, te niskie telewizyjne budżety :P



Zdjęcia mogłyby być lepsze, ale ciągle nad tym pracuję. A poza tym... co mi tam, chciałabym się trochę ponapawać śliczną mordką tej panienki. I tym, że - jak się okazało - ma ręce z możliwością poruszania nie tylko góra-dół, ale również w bok. Zupełnie jak u mojej Skipper. Me gusta.

I jeszcze słit focia z rączki... :D


Teraz trzeba jednak znaleźć jej jakiś normalny ciuch, bo nawet pani astrofizyk z XXI wieku nie wypada latać nago w bąbelkowej folii :P

(Podczas poszukiwań inspiracji pośród istniejących baśkowych ubranek - bo ciągle mam zbyt dużego lenia na szycie - znalazł się zacny kandydat, a mianowicie płaszcz z zestawu Twice As Nice. Tyle, że to set z lat 80. Ale jakby u kogoś się pałętał, to chętnie przyjmę. Podobnie jak kopniaka w tyłek, aby kupić odpowiednie materiały, a potem się wziąć do igły i nici.)

niedziela, 7 kwietnia 2013

City Shopper Barbie, czyli do OOAK-a pierwszy krok

Niezbyt długo, szybko i z nienajlepszymi zdjęciami, ale chciałabym podzielić się fajną nowiną.

W piątek dotarła do mnie golusieńka, ale nadal bardzo ładna Nicole Miller City Shopper Barbie (1996).

Fotka pożyczona z tej strony.


Na żywo wygląda zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach promo... i w ogóle na jakichkolwiek zdjęciach.


Ma trochę ciemniejszą skórę niż przeciętna Barbie, ale w innym odcieniu niż opalone plażówki. Mimo braku stroju szczęśliwie ma nienaruszone włosy w bardzo fajnym kolorze i kompletną biżuterię.


A i tak najlepsza jest buzia. Oparta na Superstarze, ale pomalowana zupełnie, zupełnie inaczej - z zielonymi oczami, jakby obrysowanymi eyelinerem i lekkim czerwonawym cieniem na powiekach.


Nie tylko uroda skusiła mnie do kupienia tej przecież wcale nie znajdującej się na mojej wishliście lalki. Gdy zauważyłam ją pośród wielu Basiek i dodatków wystawionych przez pewną osobę na sprzedaż, przyszło mi do głowy coś, co przyłazi do mnie za każdym razem, kiedy widzę ogołocone plastikowe panny do opchnięcia.
To. Punkt pierwszy.
Pomyślałam sobie, że skoro idealnie przypominającego oryginał nie zrobię, to niech to chociaż będzie taki OOAK typu 'close enough'. Bo w sumie jakby się tak przyjrzeć, to jakiś pierwiastek podobieństwa w twarzy jest. A i włosów ścinać nie trzeba. Naprawdę nie miałabym sumienia na potrzeby samoróbki ostrzyc trupka, którego czupryna byłaby jeszcze do uratowania.



Tak więc teraz można przejść do drugiego etapu pod nazwą 'Operacja: ciuchy'. Uparłszy się, że odtworzę przynajmniej kilka kostiumów Zoe z serialu, wygrzebałam z czeluści Internetu zdjęcia i screeny. Dzięki bogom istnieją fotki promo w kolorze ("Doktora Who" bodaj do 1970 roku kręcono na czarno-białej taśmie), więc mam jaki taki punkt odniesienia. Reszta to będzie szukanie. Czy to gotowych elementów - których przesyłka przez Allegro będzie droższa niż one same - czy to materiałów i wykrojów do ich uszycia. No cóż... do odważnych świat należy!

Btw. jakby ktoś miał u siebie niepotrzebne drobiazgi typu:
- biała bluzka koszulowa
- rajstopy/pończochy czerwone lub błękitne
- płaszczyk krótki beżowy
- kozaczki niskie białe lub wysokie czarne/błękitne
- czółenka lub sandałki czerwone
- opaska do włosów czarna
to ja bardzo chętnie za opłatą przygarnę.

P.S. To był wpis o pięknym numerze 50. Yaaaay!