Zojka nadal odpowiednich ubrań nie posiada, stąd pozuje w czymś, co elementem stroju kiedyś się może stanie. Wpadł mi w łapki ten kawałek folii przypadkiem, ale od razu przypomniał mi o jednym z kostiumów, do którego się nada chociażby z tego względu, iż to na pewno ten sam materiał. Eh, te niskie telewizyjne budżety :P
Zdjęcia mogłyby być lepsze, ale ciągle nad tym pracuję. A poza tym... co mi tam, chciałabym się trochę ponapawać śliczną mordką tej panienki. I tym, że - jak się okazało - ma ręce z możliwością poruszania nie tylko góra-dół, ale również w bok. Zupełnie jak u mojej Skipper. Me gusta.
I jeszcze słit focia z rączki... :D
Teraz trzeba jednak znaleźć jej jakiś normalny ciuch, bo nawet pani astrofizyk z XXI wieku nie wypada latać nago w bąbelkowej folii :P
(Podczas poszukiwań inspiracji pośród istniejących baśkowych ubranek - bo ciągle mam zbyt dużego lenia na szycie - znalazł się zacny kandydat, a mianowicie płaszcz z zestawu Twice As Nice. Tyle, że to set z lat 80. Ale jakby u kogoś się pałętał, to chętnie przyjmę. Podobnie jak kopniaka w tyłek, aby kupić odpowiednie materiały, a potem się wziąć do igły i nici.)