Tradycji musiało stać się zadość - kolejny rok z rzędu przynoszę masę zdjęć z mojej ulubionej wrześniowej jeleniogórskiej imprezy. Przy okazji też, jak się okazało, tym razem jedynej sensownej jeleniogórskiej imprezy, ale to już temat na ewentualną inną dyskusję na innym blogu.
Z góry przepraszam Astroni, której od tej ilości obrazków modem skiśnie - bo nawet po odrzuceniu tego, co niezabawkowe, zostało około 30 sztuk.
Niestety ponownie moje łowy były skromne. Piszę "ponownie", bo jakoś tak się składa, że od paru lat zawsze przynoszę tylko z Jarmarku tylko jedną rzecz, podczas gdy niegdyś bywało tego znacznie więcej. W tym roku skończyło się na klasycznym, malutkim wydaniu "Bromby i innych" Macieja Wojtyszki, które w przeciwieństwie do reedycji przed paru lat a) da się włożyć do torebki, b) ma ładne ilustracje.
Lalkowo... raczej nuda. Głównie współczesne Barbie, trochę Disneyowskich księżniczek, czasem jakaś Monsterka, a najwięcej to i tak klonów xD Trudno jednak spodziewać się czegoś innego po dzieciach wyprzedających niepotrzebne rzeczy. Gdzieś mignęła mi Steffi starszego typu, ale że to nie moje poletko zainteresowań, pozostała na straganie. U kogoś innego widziałam nowszą Baśkę wciśniętą w sukienkę od Totally Hair Barbie i chociaż początkowo zrezygnowałam - bo kiecka jedna z fajniejszych, ale po co mi reszta - po jakimś czasie zdecydowałam się wrócić i zaproponować kupienie samego wdzianka za cenę lalki (każdy by na to poszedł, dam głowę, że każdy), ale młodych sprzedających już nie zastałam. No cóż, no cóż, no cóż. Jak to mawiają - takie lajf.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotoreportażowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotoreportażowo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 września 2014
piątek, 24 stycznia 2014
Klocki, klocki everywhere
Tak odnosząc się do poprzedniego wpisu - mimo wszystko śmiem twierdzić, że borykam się ze złagodzoną wersją tego, co ma kolega Dollby. Czyli najpierw mówię sobie "dość lalek na razie", a parę dni później przynoszę z lumpa kolejną pannę, bo "taka ładna, fajna, żal było nie wziąć". Ale tę panią przedstawię innym razem, jak będę miała dobre warunki do trzaśnięcia choćby paru fotek.
Reszta będzie o czym innym i w ulubionym przez każdego stylu "mało tekstu, dużo obrazków". Jakoś pomiędzy 9 stycznia a 16 lutego we wrocławskim Pasażu Grunwaldzkim prezentuje się wędrująca wystawa budowli wszelkich z klocków Lego. Poszłam tam 15 stycznia, trochę z ogólnej sympatii do tych kolorowych bloczków, a trochę z sentymentu - bo dawno, daaawno temu podobna ekspozycja przyjechała dwa razy do Jeleniej Góry. Gdzieś w połowie lat 90. Tyle czasu, a tę podjarkę pamiętam do tej pory.
To, co znajdziecie poniżej, to jako-tako uporządkowany efekt aż dwóch przejść po całej wystawie. Bo a nuż coś fajnego do sfocenia przeoczyłam, bo jeszcze raz chcę obejrzeć i takie tam. Po wybraniu tych najciekawszy i względnie najbardziej udanych z ponad 180 sztuk - bo przy niektórych gablotach oświetlenie tak dawało w kość, że tego z moją małą cyfróweczką nie przeskoczyłam - wyszło mi nadal ponad sto, dlatego w notce takie 'the best of the best of the best' (jak to mawiał pewien konferansjer), a reszta do obejrzenia na Picasie. Sama nie znoszę epicko długich suwaków i latami ładujących się stron, po co skazywać na to innych? :D
I tak wyszło dużo, wiem. Co ja poradzę, że wszystko fajne takie? :D
A tu klikamy po więcej: klik! Miłej zabawy. A jeszcze lepsza będzie, jak pójdziecie tam. I jeżeli po obejrzeniu tego wszystkiego pójdziecie szukać na strychu swoich zestawów Lego, to... no cóż, jak co złego, to nie ja :D
Reszta będzie o czym innym i w ulubionym przez każdego stylu "mało tekstu, dużo obrazków". Jakoś pomiędzy 9 stycznia a 16 lutego we wrocławskim Pasażu Grunwaldzkim prezentuje się wędrująca wystawa budowli wszelkich z klocków Lego. Poszłam tam 15 stycznia, trochę z ogólnej sympatii do tych kolorowych bloczków, a trochę z sentymentu - bo dawno, daaawno temu podobna ekspozycja przyjechała dwa razy do Jeleniej Góry. Gdzieś w połowie lat 90. Tyle czasu, a tę podjarkę pamiętam do tej pory.
To, co znajdziecie poniżej, to jako-tako uporządkowany efekt aż dwóch przejść po całej wystawie. Bo a nuż coś fajnego do sfocenia przeoczyłam, bo jeszcze raz chcę obejrzeć i takie tam. Po wybraniu tych najciekawszy i względnie najbardziej udanych z ponad 180 sztuk - bo przy niektórych gablotach oświetlenie tak dawało w kość, że tego z moją małą cyfróweczką nie przeskoczyłam - wyszło mi nadal ponad sto, dlatego w notce takie 'the best of the best of the best' (jak to mawiał pewien konferansjer), a reszta do obejrzenia na Picasie. Sama nie znoszę epicko długich suwaków i latami ładujących się stron, po co skazywać na to innych? :D
I tak wyszło dużo, wiem. Co ja poradzę, że wszystko fajne takie? :D
A tu klikamy po więcej: klik! Miłej zabawy. A jeszcze lepsza będzie, jak pójdziecie tam. I jeżeli po obejrzeniu tego wszystkiego pójdziecie szukać na strychu swoich zestawów Lego, to... no cóż, jak co złego, to nie ja :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)