poniedziałek, 9 września 2013

Zabawki na starych fotografiach

Wakacje mi się kończą, lato też, a ja dochodzę do wniosku, że z moich szumnych planów - także tych związanych z blogiem - mało co wyszło. Ale dobra, udajmy, że nic się nie stało, a z braku świeżynek mało powrót do przeszłości. I więcej obrazków niż tekstu.

To mniejsze lub większe kawałki z fotek wygrzebanych z rodzinnych albumów. Do swoich dobrnę pewnie później, więc póki co zabawki, którymi zajmowali sobie czas krewni i znajomi... niekoniecznie królika.







Tak na marginesie, to mam cichą nadzieję, że nikt z mojej rodziny tutaj nie zagląda i nie rozpozna swojej fotki... Dla czystości sumienia specjalnie ucinałam/zamazywałam twarze :P

Jeśli chodzi o jakieś osobiste komentarze, to poznaję plastikową kaczkę z kaczątkami z czwartego zdjęcia (druga półka od dołu po lewej), bo sama miałam podobną. A może tą samą? Była jedną z zabawek "odziedziczonych" po starszych kuzynach, ale czy akurat po tych, to nie pamiętam - bo i nawet nie wiem, czy ta fotografia nie była robiona w przedszkolu czy gdzieś w ten deseń. Tak czy siak... są dwie opcje. Albo jest w piwnicy - na co bardzo liczę - albo poszła w obce łapy. Cóż. Trzeba będzie sprawdzić.

4 komentarze:

  1. Zauważyłam u siebie i moich dzieci ( widocznie to dziedziczne ) , że najchętniej oglądamy zdjęcia na których uwiecznione są nasze zabawki . To uchylone drzwi do dziecięcego pokoju... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam takie psiaki, materiał był taki kocykowy i dlatego były takie przytulne. Wypchane chyba trocinami?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z najstarszych zabawek miałam chyba pieska nie w kratę, a w paski, zielonego - zgodnie ochrzczony przeze mnie i siostrę Reksiem. Ciekawe, co by można powiedzieć o moich zabawkach, gdyby je obfotografować.

    OdpowiedzUsuń